Jarosław jot - Drużycki
10-09-2002
Paradoksalnie stereotypy pielęgnują intelektualiści – pod koniec XVII wieku Wacław Potocki zawarł w Moraliach ideę, która dla wielu naszych współrodaków jest dewizą od pokoleń:
Nigdy w szczerej nie żyli Polak z Niemcem zgodzie,
Polaka pycha, Niemca wolność w oczy bodzie.
Stąd przypowieści miejsce, że póki świat światem,
Nie będzie nigdy Niemiec Polakowi bratem.
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o istnieniu Niemiec miałem bodaj z cztery i pół roku, połowa lat siedemdziesiątych. I wiedza moja zamknęła się wówczas w krótkiej przedszkolnej rymowance: Lato lato, zima zima / pojedziemy do Berlina, / a w Berlinie, w magazynie / siedzi Hitler na sprężynie. / A sprężyna się wygięła / i Hitlera w łeb palnęła... Dla moich rówieśników, obecnych trzydziesto-czterdziestolatków ówczesne skojarzenie Niemiec z Hitlerem było czymś naturalnym, sarkastycznie ujmując wyssane z mlekiem matki. Pierwsze niemieckie słowa, które moje pokolenie przyswajało sobie w dzieciństwie, to liczne wykrzykniki typu: Hände hoch!, raus!, halt!, schneller! i nieśmiertelne Hitler kaputt! Obrazu zachodniego sąsiada dopełniał jeszcze diabeł, zawsze paradujący w niemieckim stroju, któremu spod trójgraniastej czapki wystawał harcap, a dokładniej – Haarzopf. W końcu w wielu regionach Polski diabła wyobraża sobie lud jako szczupłego, wysokiego Niemca, ubranego w kusy frak. A Pani Twardowska wieszcza Adama?
Redakcja polska kolońskiej rozgłośni Deutsche Welle do spółki z warszawską Rzeczpospolitą postanowiły sprawdzić, jaki obraz Niemca żywy jest wśród Polaków w dziesięć lat po podpisaniu traktatu o przyjaźni i dobrym sąsiedztwie. Lecz zamiast oddawać sprawę w ręce instytucji od badania społecznej opinii zorganizowano konkurs, w którym zaproponowano uczestnikom podzielenie się swoimi refleksjami o Niemczech i Niemcach. Wybór najciekawszych podług organizatorów prac ujrzał światło dzienne w wydanej w tym roku dwujęzycznej książce Die Deutschen, meine Nachbarn / Niemiec mój sąsiad.
Jak zatem wygląda mój sąsiad? Redaktorzy książki, a zarazem konkursowi harcownicy zgodnie stwierdzili we wstępie, że wojna i okupacja hitlerowska okazała się być traumatycznym przeżyciem dla całego narodu polskiego i w rozważaniach o Niemcach do dziś pozostaje ważnym punktem odniesienia nie tylko dla tych, którzy ją pamiętają, lecz także dla najmłodszych. Stąd pewnie wynika też pewna nieufność do Niemców jako zbiorowości. Natomiast niemal każdy z autorów nadesłanych prac spotkał gdzieś na swojej drodze indywidualnego Niemca lub grupę Niemców, ocenianych jako miłych, otwartych, przyjaznych, sympatycznych. Tego rodzaju spotkania są udziałem coraz większej liczby Polaków – tyle że nie są jeszcze generalizowane, a raczej traktowane jako wyjątkowe.
Własne doznania, balast stereotypów i pozytywne zaskoczenie – tak wygląda nie tylko szkielet publikowanych opowieści, ale ogólnie sposób myślenia i opowiadania Polaków o Niemcach (a być może o wszystkich innych i obcych?); nie tyle co myślimy o naszym zachodnim sąsiedzie, ile w jaki sposób o nim myślimy. Wielokrotnie słuchając wspomnień mojej śp. Babci z okresu okupacji w tragicznej osnowie co raz pojawiał się niesamowity wątek, mit dobrego Niemca, który pomógł, ostrzegł, dał, wyleczył, obronił. Takich opowieści jest bez liku, każdy Polak może śmiało je przedstawić, dodać własną. I jeszcze jedno: okazuje się, że stereotypy i uprzedzenia absurdalnie stają się niezmiernie pomocne, stanowią odskocznię lub, jak kto woli, owo dno, od którego można się odbić i swobodnie wzlecieć, aby z góry spojrzeć i zdziwić się, zdziwić się pozytywnie.
A kiedy już upadną uprzedzenia zakonserwowane przez wspomnienia sprzed sześćdziesięciu lat, a generalny stereotyp Niemca będzie kwitowany słowami miły, otwarty, przyjazny, sympatyczny, i podejmując naszego sąsiada staropolską gościnnością, przypomnimy sobie mimochodem przy kuflu piwa prastary polsko-niemiecki spór, który lekkim piórem skreślił niegdyś Władysław Syrokomla:
Niemcy nam chcieli ukraść Kopernika:
Z przywłaszczonego odarto ich blasku,
Chcieli nam dowieść że piwo wynika,
Z ich wynalazku.
Ale w Dytmara pismach zostawiona
Pamiątka stara, kronikarska, żywa,
Bolesław Wielki przyjmował Ottona
Kufelkiem piwa.
I jeśli wybuchnie wówczas śmiech, to może rzeczywiście jak świat światem Niemiec zawsze Polakowi bratem?...
Die Deutschen, meine Nachbarn / Niemiec mój sąsiad (Konkurs Rzeczpospolitej i Redakcji Polskiej rozgłośni Deutsche Welle.), red.: Maciej Rybiński i Hubert Wohlan; fibre Verlag, Osnabrück 2002, ss. 204.
(książka rozpowszechniana jest w Polsce przez Rzeczpospolitą: www.rzeczpospolita.pl)